Uwaga!!! Termin składania wniosków o płatności bezpośrednie został wydłużony do 15 czerwca 2020 r. Czytaj tutaj 

UWAGA!!! W czasie epidemii obsługujemy klientów zgodnie z wymogami kwarantanny. W sprawie eWnioskuPlus i naborów PROW 2014-2020 prosimy kontaktować się tutaj i tutaj !!!

Nowy termin! Oświadczenia o braku zmian we wnioskach o płatności bezpośrednie w stosunku do poprzedniego roku będzie można składać w terminie do 8 czerwca 2020 r.

Nowa jakość doradztwa rolniczego - czytaj tutaj i  tutaj

Czas patriotów #Wybieram 590

Show the MENU
16.04.2020

#Wybieram590, #KupujęBoPolskie, #KupujŚwiadomie – ProduktPolski, #DobreBoPolskie

Choroba COVID-19 przybrała rozmiar światowej pandemii – dotknęła ludzi na wszystkich kontynentach. Działania zapobiegające podjęto na całym świecie, głównie poprzez izolację: państw (ograniczenie komunikacji międzynarodowej) i obywateli (kwarantanna – #ZostanWDomu, urzędy i instytucje dostępne na odległość). W sytuacji zagrożenia nastąpiło przewartościowanie potrzeb – najbardziej pożądanymi towarami stały się żywność i środki zabezpieczenia osobistego: maseczki, rękawice i preparaty dezynfekcyjne. Inne towary i usługi naraz okazały się mniej potrzebne, a nawet zbędne, co wraz z wyłączeniem swobodnego poruszania się spowodowało spowolnienie całych działów gospodarczych, żeby wspomnieć tylko branżę rozrywkową, restauracyjną czy turystyczną. Ten stan zamrożenia objął wiele sfer produkcyjnych i usługowych i jeśli będzie się przedłużał – może doprowadzić do głębszego zastoju, a nawet recesji, z bardzo dotkliwymi skutkami społecznymi – upadłością firm i utratą miejsc pracy.

Nawet kiedy epidemia zacznie ustępować, a rynek towarów i usług ponownie będzie działać bez ograniczeń – to gospodarka nie musi odbijać się od razu i szybko. Najbardziej oczekiwany jest scenariusz tzw. V-kształtny (szybki powrót do normalnych rozmiarów działalności), ale możliwe są również modele U-kształtne (najpierw powolny, a potem szybszy rozwój) lub , co gorsza, L-kształtny (wzrost po okresie dłuższego zastoju). W każdym wariancie potrzebne są działania wspomagające.   

W tej trudnej sytuacji znalazł się również sektor rolno-spożywczy, który nie okazał się odporny na perturbacje mimo, że żywność stała się produktem pierwszej potrzeby. Pewnie do wielu dotarło dramatyczne wołanie o pomoc producentów kwiatów albo też informacje o trudnościach branży mleczarskiej. Takich wrażliwych gałęzi produkcji wymagających pomocy jest więcej.

Sejm przyjął pakiet rozwiązań mających chronić przedsiębiorców, w tym również rolników, zwany Tarczą antykryzysową. Ich skuteczność zależeć będzie od czasu spowolnienia gospodarki i możliwości budżetowych. Ale całej gospodarce, w tym i rolnictwu, pomóc może każdy z nas poprzez najprostsze z możliwych zachowanie – kupowanie polskich produktów.

Patriotyzm gospodarczy

Od tego, jak dzisiaj kupujemy, zależy, jak jutro będziemy żyć (zapożyczone od blog.polskarzecz.pl). Do tzw. patriotyzmu konsumenckiego odwoływano się już nie raz. Skuteczność kampanii: „Kupuj, bo polskie”, „Wybieram 590” czy „Kupuj Świadomie – Produkt Polski”, byłaby większa, gdyby udało się ocenić wymierne skutki takich zachowań i z tą informacją dotrzeć do szerokiego kręgu konsumentów. O taką analizę pokusiła się firma Grant Thornton publikując kilka miesięcy temu raport pt. Dokąd trafiają pieniądze, które wydajemy w sklepach? [1] lub na ten sam temat – doniesienie prasowe pod jeszcze bardziej trafiającym do wyobraźni tytułem – Miliardy zostające w Polsce [2]. Konkluzje tej analizy zaskoczą niejednego, dobrze, żeby skłoniły do zmiany postaw.

 

  

Przy wolumenie konsumpcji gospodarstw domowych 1.216,3 mld zł (2018 r.) przeniesienie preferencji konsumentów z grupy towarów zagranicznych na polskie o 1% powoduje zatrzymanie w kraju dodatkowych 6,6 mld zł. 

Jak widać, konsumpcja dóbr i usług pochodzenia krajowego daje gospodarce o wiele większy zwrot niż konsumpcja dóbr z importu. I tak niewiele potrzeba, żeby sięgając ręką na półkę skierować ją po polskie, a skutki tego będą olbrzymie, a nawet większe. Bo te pieniądze wrócą do rodzimych przedsiębiorców, pozwolą na funkcjonowanie ich firm i firm z nimi współpracujących, na utrzymanie wielu miejsc pracy, ale też poprzez system podatkowy wesprą lokalne budżety i budżet państwa, czyli nas wszystkich. I to od nas zależy, po ile polskich towarów sięgniemy więcej. Teraz już nietrudno policzyć, jak dodatkowo mogłaby być zasilona gospodarka, gdyby ten swoisty patriotyzm doprowadził do zmiany struktury zakupów np. o 10 procent.

Cały sektor rolno-spożywczy nie jest odosobniony i z pozostałymi gałęziami gospodarki działa w systemie naczyń połączonych. Przedstawione mechanizmy w równej mierze dotyczą producentów rolnych i przetwórstwa rolno-spożywczego. Minister rolnictwa Jan Krzysztof Ardanowski podkreśla jeszcze, że blokada granic i zastój wielu gospodarek kooperujących z naszą spowodują zerwanie łańcuchów dostaw. Wtedy wiele produktów sektora żywnościowego będzie szukać swojego miejsca na rynku wewnętrznym. Wsparcie ze strony nabywców może okazać się bezcenne.

Jak kupować polskie?

Nic prostszego powie ktoś, wybierać produkty ze znakiem 590. W stosowanych na całym świecie kodach kreskowych trzycyfrowy prefiks wskazuje kraj, a ciąg cyfr 590 przypisano Polsce. Tylko uwaga, nie jako krajowi produkcji, a rejestracji. 590 w istocie oznacza, że produkt pochodzi z firmy zarejestrowanej w Polsce i nie musi wskazywać miejsca produkcji, siedziby firmy, ani nawet polskiego kapitału. Mogą go, np., używać spółki zależne (s-ki córki) firm zagranicznych, które akurat przystąpiły do systemu kreskowego w naszym kraju. Ten symbol daje pewien margines niepewności, ale z drugiej strony, kody innych krajów jeszcze bardziej wskazują na niepolskie pochodzenie. Nie można więc popadać w skrajności, bo w zdecydowanej większości znacznik 590 ma związek z Polską. Wybierajmy więc te produkty, a jeśli ktoś chce, może dodatkowo sprawdzać czy siedziba firmy i miejsce produkcji znajdują się w naszym kraju.

Dla produktów rolno-spożywczych przyjęto inny, dobrowolny system oznakowania – „Produkt polski”. Towary etykietowane tym znakiem muszą być wytworzone w Polsce przy użyciu polskich surowców. 

Dużą gwarancję rodzimego pochodzenia daje kupowanie na targowiskach i bazarach. To dodatkowy i niemały kanał dystrybucji żywności, który oferuje przede wszystkim produkty miejscowe. Nie bez znaczenia jest też możliwość identyfikowania tam producentów i sprzedawców – nie ma dylematu kraju pochodzenia i siedziby, za to jest duża pewność, że produkty rosły na polskim polu.

Tak więc, to od nas, konsumentów w dużej mierze zależeć będzie czy gospodarka oprze się kryzysowi i jaką drogę rozwoju obierze, w kształcie litery V czy może litery L? To w naszych rękach leży los tysięcy miejsc pracy. Bądź patriotą – kupuj polskie! Polskie nie oznacza gorsze, a w przypadku żywności – to gwarancja najwyższej jakości. Twój wybór ma ogromne znaczenie!


 Janusz Szrama

Grafiki ze strony https://blog.polskarzecz.pl i https://wspieramrozwoj.pl

 

Do pobrania: